Okiem logopedy, Rozszerzanie diety

Jaki BIDON wybrać? – jak i z czego piją dzieci cz. II – przegląd

 

Jaki BIDON wybrać? – przegląd i PREZENTY na końcu artykułu

Zapraszam Was na drugą cześć wpisu na temat akcesoriów do picia. W pierwszej części przyglądałam się kubeczkom otwartym KLIK, a dzisiaj pokaże Wam nasze bidony.

– PICIE PRZEZ RURKĘ
dlaczego picie przez rurkę jest OK a niekapki BEEE?

O niekapkach napisałam więcej w poprzedniej części KLIK. Jeśli chodzi o picie przez rurkę, to jest to świetne ćwiczenie mięśni okrężnych usta, ale też podniebienia miękkiego i prawidłowego oddychania! Ba! umiejętność skoordynowania pracy części jamy ustnej i warg jest  bardzo potrzebna do prawidłowego rozwoju aparatu mowy. Ćwiczymy to m.in. przy okazji właśnie picia przez rurkę.

Wiecie z poprzedniej części, że to picie z KUBKA OTWARTEGO powinno być dominujące, jednak nie popadajmy w skrajności i korzystajmy też czasem z alternatywy jakim jest RURKA czy BIDON Z RURKĄ.  No właśnie… teraz się zastanawiam, czy nie zbyt pewnie posługuję się słowem BIDON… bo przecież jest też bidon typu sportowego, z twardym ustnikiem. Z którego ja osobiście nie lubię pić i porównuję go do butelki z płynem do naczyń ;p Dlatego dookreślam: mówię w tym wpisie głównie o BIDONIE Z RURKĄ.

Często na za zajęciach logopedycznych korzysta się z rurek – słomek przy ćwiczeniach oddechowych. To samo możemy ćwiczyć w domu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy –tak ooo… przy posiłkach.

Mój synek uwielbia koktajle i przyznam, że kiedy naprawdę się spieszę o poranku lub brak mi polotu na placuszki i inne cuda, to nie zastanawiam się zbyt długo – wrzucam garść witamin do blendera i mam pewność, że moje dziecko zje treściwy posiłek, a ja… myślę już o obiedzie…

Jak zajada koktajl? Przez rurkę – uwielbia to, bo w połowie koktajlu robimy burzę w kubeczku! a moja logopedyczna cześć duszy raduje się z ćwiczeń oddechowych! Kiedy wybieramy się na podwórko i przewiduję koktajl czy jogurt na drugie śniadanie, to korzystamy czasem z saszetek wielorazowych. Tak jak pisałam, wszystko z głową – koktajl nie gości u nas codziennie, a od czasu do czasu bo wiem, że owoce w kawałku są dużo lepsze i wartościowsze.

ROZRÓŻNIJMY:

Bidon z rurką i rurka – słomka jest jak najbardziej w porządku i o ile nie jest to jedyny czy dominujący sposób picia, to żaden logopeda nie ma prawa powiedzieć złego słowa! bo… to ćwiczenie aparatu mowy – jedno z WIELU.

Bidon sportowy, niekapek, saszetka wielorazowa – to twardy ustnik, generalnie taki sposób picia nie wnosi nic dobrego dla rozwoju aparatu mowy, a w nadmiarze może zaszkodzić. Jednak sporadyczne użycie nie sprawi, że dziecko będzie miało wadę z gryzu czy wymowy. Nigdy nie zaserwuję mojemu dziecku napoju z niekapka, ale jogurt z saszetki wielorazowej o twardym ustniku raz na czas mi się zdarza. Różnica polega na tym, że w saszetce mam gęsty koktajl  – posiłek, zje i koniec. Franio nie będzie przybiegał po niego, by napić się łyka, bo wyszalał się na placu zabaw i jest spragniony, nie będzie go przetrzymywał w ustach lub utrwalał odruchu ssania czy kąsania. Tak może być jednak w przypadku niekapka w którym jest woda – lepiej by w pobliżu stał bidon z rurką lub kubek otwarty.

****

Jeśli chodzi o utrzymanie czystości bidonów to nie jest już takie proste jak z kubeczkiem otwartym, ale dzięki wyciorowi czy wymiennym rurkom, możemy nad tym zapanować, a po pewnym czasie wymienić na nowy.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze BIDONU Z RURKĄ?

– Aby rurka była średniej twardości – tzn. nie za miękka, nie za twarda. Dopasowana do dziecka pod względem średnicy, tzn. aby malutkie dziecko nie miało rurki zbyt szerokiej, bo przepływ płynu będzie odbywał się za szybko i odwrotnie: by dwulatek nie miał bidonu z wąziutką rurką, bo namęczy się zanim coś wypije.
W praktyce terapeutycznej korzystam czasem z wąziutkich rurek u pacjentów starszych, u których czemuś to ma służyć np. poprawie napięcia mięśni okrężnych ust czy lepszemu ćwiczeniu podniebienia miękkiego. Dzieciom zdrowym nieprawidłowy dobór rurki będzie sprawiał dyskomfort.

Powiem Wam, że kilka bidonów już mieliśmy i wiele z nich wylądowało w koszu, bo np. rurka była za miękka dla Frania i traktował ją jak gryzaczek – zabawkę lub była zbyt twarda i nie bardzo umiał sobie z nią poradzić. Mówię tutaj o wieku 6-14 m-cy. Teraz to już mu wszystko jedno z czego pije, bo nie ma czasu na zabawy czy gryzienie rurki, jak przecież trzeba zobaczyć cały świat! Gdy był mniejszy, to faktycznie różnie były traktowane rurki. Ale udało się nam znaleźć dobre bidony. Żałuję, że tamte wylądowały w koszu, bo miałabym teraz co Wam pokazać!

Nasze wybory:

  1. Rurki z Ikea

Może tutaj nie jestem zbyt eko… no ale znowu nie pijemy tych koktajli codziennie… Schodzą nam max. 4 w miesiącu, więc mam nadzieję, że planeta – ziemia mi wybaczy. Korzystamy z tych z Ikea, bo rozmiar jest dla nas idealny! Nie są za wąskie ani za szerokie. Były dobre na początku nauki picia (około 7 mc-a życia ) i sprawdzają się do dzisiaj. Na początku skracałam ich długość, żeby Franiowi było wygodniej z niej korzystać.

To z taką słomką uczyliśmy się pić przez rurkę: zasysałam do niej koktajl i podawałam Franiowi uwalniając próżnie palcem – sam załapał, że jest tam coś pysznego i trzeba ją zasysać. Dzieciaki są sprytne!  Mimo moich obaw i myśli: jak tu nauczyć Frania, że trzeba zaciągać pokarm?, – on poradził sobie sam znakomicie.

Używamy do picia koktajli w domu.

*

  1. Saszetki wielorazowe 

To saszetki z twardym ustnikiem i strunowym zapięciem. Wlewamy koktajl czy jogurt przez szeroką cześć u dołu, zamykamy i pijemy przez wąską odkręcaną część u góry. To saszetki w typie musów, których jest masa w sklepie na półkach z żywnością dla dzieci. Ja nie korzystam z takich kupnych produktów, bo robię je sama… czyli wiem co mam w środku 🙂 Dzięki saszetkom sprawę mam uproszczoną. Biorę je ze sobą tam, gdzie wiem, że nie mogę sobie pozwolić na napicie się koktajlu przez rurkę z kubeczka czy tak po prostu z kubka otwartego, czyli np., do piaskownicy, na spacer czy znajomych.

Franio sam sobie trzyma i zaciąga pokarm przez….

… no właśnie… twardy ustnik… ktoś mógłby odnaleźć podobieństwo do kubka niekapka ale przypomnę…

– z saszetki pijemy tylko gęste płyny, takie jak: jogurt czy koktajl, a nie wodę czy herbatę

– nie jest przez cały dzień w zasięgu wzroku, tak aby można było po nie często sięgać

– korzystamy sporadycznie: 1-2 razy w tygodniu a czasem w ogóle, dlatego nie można mówić tym, że wpływa na utrwalanie odruchu ssania.

  1. Bidon Skip Hop

To dla nas bidon prawie – idealny. Po wielu testach bidonów, ten okazał się zdawać egzamin. Rurka jest taka jak być powinna, nie ma się do czego przyczepić. Kosztuje około 30 zł, w komplecie z jedną wymienną rurką. Minus jest taki, że przecieka i łatwo odsuwa się zaślepkę. Dla dziecka to dobrze, bo samo sobie otwiera, ale dla naszej torebki czy wózka niekoniecznie, bo może zrobić się mokro. I co mnie denerwuje… to że te kolorowe rysunki tak szybko się ścierają, na tym bidonie na zdjęciu był SZOP – musicie uwierzyć na słowo ;p Ale to już nie ma nic wspólnego z procesem picia.

Korzystamy na spacerach czy w gościach – kiedyś częściej, teraz rzadziej.

  1. Bidon b.box

To bidon o którym wiele słyszałam, ale jakoś nie było po drodze z zakupem. Koszt ok. 60 zł ale od kiedy go mam, to wiem, że jest warty swojej ceny. Jakie ma zalety?

– nie przecieka – nie kapie,

– zasuwa nie jest tak łatwa do przesunięcia jak w Skip hop.

– ma obciążnik na końcu rurki, który sam przesunie się tam, gdzie będzie woda, bez potrzeby przekręcania bidonu – co mnie trochę irytowało w Skip hop.

–  posiada uchwyty, dostosowane do małych rączek

 

Rurka nie jest zbyt miękka ani twarda  – w sam raz, ale jest wąska, więc idealna dla maluszków, ale już nie dla każdego dwulatka.

W zestawie są dwie wymienne rurki i CZYŚCIK! To jest w ogóle super sprawa mieć wycior do rurki, bo pozwala utrzymać czystość, a i żywotność rurki dzięki temu jest dłuższa. Brakowało mi tego w Skip hop.

Bidon jest dość poręczny – chociaż szerszy niż pozostałe, przez swoje uchwyty.

Korzystamy czasem do picia wody w plenerze, ale także stoi on na szafce nocnej, by w razie gdyby Franio obudził się w nocy i chciało mu się pić był pod ręką. Dlaczego nie mam tam kubeczka otwartego? bo w nocy każdy z nas jest raczej zaspany i potrzebuję naczynia, co do którego będę miała pewność, że nic się z niego nie wyleje. Z b.box mam tę pewność – jest niekapkiem bo…. NIC NIE CIEKNIE.

 

  1. Bidon tommer tippee

Skusiłam się na zakup tego bidonu przez to, że miał być termiczny! Nie ma nic gorszego w upalne dni jak nagrzana woda, kiedy dziecko jest spragnione. No niestety… nie sprawdził się. To jeden z tych bidonów, który ostał się z tych co to lądowały w koszu. Rurka jeśli chodzi o szerokość ok, jest szczelny ale… ciężko się z niego pije przez ogromną próżnie jaka się tworzy. Nie ma mikro dziurki na odpowietrzenie. Kiedy naleję wodę i zakręcę to przy próbie napicia się trzeba bardzo mocno zasysać, a i tak może nic nie popłynąć. Trzeba wówczas odkręcić i wpuścić trochę powietrza by rurka „działała”.

 

Podsumowując:

Franio ma ponad 2 lata i teraz napije się właściwie ze wszystkiego. Pijemy także wodę z butelki dostępnej w sklepie, takie zwykłej, nie tej z dzióbkiem. Mówię wtedy Franiowi aby pił półdzióbkiem, czyli pije jak z kubeczka, opierając butelkę o wargę dolną a górną ma w otworku – to oczywiście z moją asekuracją.

Sporadycznie zdarzyło nam się pić wodę z ustników dla dzieci, ale nigdy z tych z sylikonowa wkładką – niekapkiem, tylko z takich w kształcie dzióbka, co po przechyleniu i tak się wyleje. Nie trzeba wtedy zasysać, a po prostu przechylić i się napić.

O czym powinniśmy pamiętać ?

Z logopedycznego punktu widzenia właściwie tylko (aż) o odpowiednim doborze rurki – nie za miękka, nie za twarda, czyli pośrednia, by dziecko ze swobodą mogło z niej korzystać, oraz o odpowiedniej średnicy – adekwatnej do wieku czy umiejętności dziecka. Obciążnik, uchwyty, blokady przed wylaniem, termiczność to miłe dodatki ułatwiające życie, ale oczywiście w żaden sposób nie z punktu widzenia logopedy tylko mamy 🙂

Przymierzam się do kupna szklanego bidonu z rurką w gumowej osłonce – czy ktoś z Was ma? Jak wrażenia? jak sprawdza się w podróży czy terenie? Obawiam się trochę szybkiego potłuczenia ;/

 

Chciałam Wam jeszcze przypomnieć o dwóch prezentach!!!!

  1. na hasło mamalogopeda do końca listopada macie 10% rabatu na CAŁY ASORTYMENT w sklepie baby&travel – to tam znajdziecie bidon b.box czy kubek WOWcup z poprzedniego wpisu, ale i masę świetnych zabawek, ubranek czy akcesoriów dla dzieciaków! Pomyślcie o prezentach świątecznych!

https://www.babyandtravel.pl/

2. W sklepie Energy Family– na hasło Reflomamalogopeda dostaniecie 10% na zakup kubeczka Reflosmart z poprzedniego wpisu! Kod ważny do końca grudnia!

https://www.energyfamily.pl/pl/

 

A wy z jakich bidonów korzystacie?

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *